
przecieram wargi, straciłem smaki choć głos zakwitł nagle dopadł go ogień w przepalonym gardle susza, kupuję trawę na ćwiartki i na połówki i na całe różnym nominałem płacę tu raz póŹnym wieczorem, raz wczesnym rankiem powoli tracę wiarę w to, odłożę to na szafkę nigdy tam nie spojrzę nawet biorę to co dają i nie patrzę nawet już co to zawsze tutaj smakuje tak samo widzisz to w moich rymach, one są out saint ja sprawdzam stuff moja dziewczyna mówi - walcz zamiast ćpać ze mną tutaj ej posłuchaj, moje płuca to piekło posłuchaj na dorzutach, dwutakt, przyspieszone tętno niemal zionę już ogniem jak ten smok z bajek mój oddech to powietrze, miłość i ten smog z fajek wciąż staje, złapałem, że zapalę coś gdy okazja już mam dość, chcę żyć dotknij mnie i połóż rękę tam gdzie bije niespokojne serce zrozum mnie i szepnij jeszcze że będzie dobrze, że nie zostawisz mnie usłysz, poczuj zapach skóry, to takie drogocenne ofiaruj spokój i ulżyj w środku chcę roztopić się w twoim wzroku bo mam dość życia jak we śnie bo mam dość życia mirażem zapach skóry, to takie drogocenne chcę być bliżej jeszcze, chcę być tatuażem na twojej skórze jestem winnym ćpunem nie mów tak, nie mów tak, nie mów, nie mów, nie mów tak czasem myślę, a nic nie rozumiem nie mam snów więc jak mam cię znaleŹć w snach? mam nadzieję, że w tym wszystkim nie jestem oryginalny jak odciski linii papilarnych image niepopularny, ławki nie pokochają tego może matki, one na pewno niczemu nie zapobiegną bo od trawki jeszcze nikt <b>...</b>
jimson
winny
ćpun
tekst