
Tekst: muszę, przelać myśli potok, łez tuszem na papier. by pochmurną nocą móc iść z nimi tym szlakiem. dostrzec nieba strate, brak znaków na niebie, iść za twoim zapachem, znów nie znaleźć Ciebie. z gracją w ruchach, Polaris pisząc słowa szukam. od okien po trotuar, ciemności Pani głucha. w nutach, trudny konstelacji schemat, te płomyki to przewodnik po utopijnych marzeniach. to złudny miraż albo ja widzę wizję świata widzę oczy wszystkie, nieobecnych tego świata. tam jedna z nich, lekko migocze zza chmur. kiedy zgaśnie, ktoś bliski pogrąży się w płaczu. czy mają na nas taki wpływ, czy to przesądy? enigmatyczne piękno, tej nocnej hordy. setki zagadek w nich, setki przyczyn pragnień. a Ty czekasz sondując granat, może któraś spadnie. piszę słowa by dać chwilom, żyć na scenie, jeden rok zmienił to czego już nie zmienie. mam marzenie, może to też sen jak u Freuda. podświadomości twór, a może tylko teoria? noc spokojna, sam jak złodziej słów na gzymsie. drugi to grabieżca nut, tuż pod budynkiem. ciemność płonie, miasto goreje w mroku, słyszysz cisze? nie, to odgłos naszych kroków. słyszysz kroki? to my jak u Jana apokalipsa. planety spadną, pijani kroczą po elipsach. z nut tu gra wirtuoz, Bóg kroczy samotnie symfonia żalu i płaczu, płoną pochodnie. jedna z wizji, danych tylko mi tej nocy. precz poeci konformiści, poeci niemocy. dalej chce kroczyć, pośród zgliszczy miasta. została noc i gwiazdy, nasz czas nastał. Ty, tańcz na uczuć zgliszczach, o poranku boso na wrzosowiskach <b>...</b>
Mejdi
Flesz
We
mgle
0001
mrmatekso