
Mp3 : www.sendspace.com TXT: Kiedy to czytasz, to pewnie mnie już nie ma Wyruszyłem w swoja drogę, gdzie celem chłodna ziemia I nie miej sobie za złe i proszę nie obwiniaj Siebie, no bo zawsze coś się jebie, ktoś przegina Chory ustrój państwa, gdzie robak liże buty Eskalacja draństwa, wokół lśnią kolczaste druty Chodziłem struty, a wieczna niesprawiedliwość Sprawia, że na każdego zaczynasz patrzeć krzywo Jebana chciwość ssie do ostatniego banknotu A wściekłość uderza i dzisiaj jestem gotów Poświęcić swoje życie i cierpieć za miliony Sprzedanych, wyruchanych i upokorzonych Czekających po szpitalach na wyrok w kolejce Jest tak duszno i gorąco, że aż opadają ręce I coś więcej krwawi serce, opuszczona głowa Bo bez kasy, to przed śmiercią pan się kurwa nie uchowasz Chcę iść do pracy, ale jestem za stary Żeby w ogromnym hangarze dobrze sortować towary A głupie szpary tak z jebanego działu kadr Powiedzą "Zadzwonimy po to, żeby pan wpadł" Chyba na trop waszego menadżera I w ryja kop, bo już wzięła mnie cholera Skóra się zdziera, szczypie jak sex z jodyną Kiedy ciągnę kurwę żwirem za jego limuzyną Te smutne okna zrozpaczonych ludzi Procesy, sądy, długi, to wszystko sen brudzi Tak bardzo są chudzi, magister i poeta W imię dobra społeczeństwa wyjebani do getta A gdy ktoś chce, podobno na wzór Jezusa Którego los do chuja większość mózgów tutaj wzrusza Nakarmić biednych, to słyszy takie czary "Że tu palą papierosy i od tego są pożary" [II] I jedziemy dalej drogą, na której koleiny <b>...</b>
AJKS
jezusowi
kazali
spać
rapcore
rap
zwrot
do
adresata
303
deathrap