Cycu - Na Majku

Zaczynam dośyć skromnie, Masz zamiar przejść tuż koło mnie. W kieszeni mam rewolwer, To słowo brzmi dość pokornie. Czuję się bardzo skromnie jak panyy z dużym dekoltem. Wozi sie Fordem, w środku ma swoją hordę. Ja mam ochotę nagrać coś w tym rodzaju, ze jak jade autem pękają szyby w garażu. Tuż zaraz na wirażu jakieś panny na stażu. Tyle na ten temat, są słowa jeszcze w zanadrzu. Ej, ziomek, stój, patrz tu , Cycu na majku, a Tobie na statku brakuje majtków. Taki z Ciebie bossman, weź to rozpracuj. Zajedź na stację, zapłać , zatankuj. Wbij tu na parkiet, zatańcz, zabaunsuj, podbij do baru, grubo się zapruj. Podejdź tu do mnie, razem zarapuj. Obudź sie rano, wodą się ratuj. Znowu minął wieczór a przedwieczór jest już blisko, dostałem supernadzór, rozpalaj już ognisko. Zaczniemy polowanie i to dosyć całkiem blisko. Osuwisko moich rymów zaczęło się zbyt szybko. Z gadką wchodzę nisko, a przecinam nią już wszysko. Szkoda jest mi tylko, że to niszczy Twoją przyszłość. Do grobu iść już przyszło ale to ja mam tu wszystko, nic nie zniszczy tego, ochronię mimo wszystko. Ziomek zwolnij troche, to dzieje się za szybko, podgłoś muzykę Zatańcz z tą jedyną chwilą. Ja jadę ósmą milą w pogoni za nową villą. Jadą ze mną ludzie, co ten czas mi umilą. Moje ostre słowa zaraz sie tu trochę nasilą, One nasycone są , prawdziwą siłą. Może mi się śniło, ocknąłem sie z krwawą blizną. wyrwano mi serce, gdy spałem całkiem cicho. Wiem kto to zrobił , człowieku, pseudo-artysto, Naiwjasz o trawie , mi to <b>...</b>


