
Niech się pani pomodli (autor nieznany) Zmrok zapadał szarosielankowy, z łąk skoszonych aromaty szły, Wiatr coś szeptał, tuląc drzew korony, z dala we wsi ujadały psy. Wtem słychać zgiełk i turkot wielu wozów, młodych głosów nawoływań moc, To nadciąga partyzancki obóz, by zajmować kwatery na noc. I był tam ktoś, tak bardzo zadumany, co w oczach miał idei wielki cel. Ktoś, kto tańcząc ze mną leśne tango, z cicha szeptał dziwne słowa te: Niech się Pani pomodli, dzisiaj w mojej intencji, bo wyprawa mnie czeka, niebezpieczna i zła. Może Pani modlitwa, będzie dla mnie skuteczną i uchroni od złego, tego co prosi tak. I minęło tyle długich dni od tej chwili, a ja wciąż przed oczyma obraz w sercu ten mam. Kiedy słońce zachodzi, zmierzch ku nocy się chyli, a ja słyszę wciąż turkot i zgiełk wozów ten sam. Lecz odszedł ktoś, tak bardzo zadumany, co w oczach miał idei wielki cel. Ktoś, kto tańczył ze mną leśne tango, iz cicha szeptał dziwne słowa te: Refren: Niech się Pani pomodli... „Niech się Pani pomodli ...", to piosenka śpiewana w oddziałach partyzanckich Lubelszczyzny i Podlasia. Szczególnie popularna w oddziale Romana Dumy „Romana" wchodzącym do sierpnia 1945 r. w skład zgrupowania poakowskich oddziałów podległych por./mjr. Hieronimowi Dekutowskiemu „Zaporze". Prośba zawarta w tytule tego tekstu jest teraz równie aktualna, jak w czasach, w których tekst powstał i żył, wyśpiewywany przez partyzancką brać. To prośba o modlitwę poległych i pomordowanych „ostatnich leśnych". A <b>...</b>
żołnierze wyklęci
de press
muzeum powstania warszawskiego
historia
anty-komunizm
11-11-11
marsz niepodległości