
Budząc się w nocy dręczy mnie jedno pytanie, czy to jest miłość czy bezkresne pożądanie. Odpowiedzi na pytanie szybko nie dostane, jednak znajdę drogę po której błądzić zaprzestanę. Nie boje się upadku bo wiem że po nim wstanę, otrzepie się z kurzu i opatrzę gołą ranę. Zniknie tak szybko jak powstała ona na mej duszy, chociaż po tym wszystkim żelazny mur się rozkruszy. Życie to scena w której przybierasz swoje maski, grasz w niej rolę i czekasz na oklaski. Czerwona kurtyna opada wraz ze zejściem ze sceny, twoja gra aktorska nie przybrała żadnej ceny. Jeden modli się na klęczka czekając na cud, drugi nie czekając wkłada w życie swój ciężki trud. By mieć za co żyć i zmyć z siebie brud. Nie czekać na opatrzność w końcu gdzie jest ten bóg? Pusta kartka czarne pióro i atrament, piszmy nowy scenariusz by wprowadzić większy zamęt. Czas mija wciąż nie ubłaganie, i choćbyś bardzo chciał nawet na moment nie przestanie. x2 Kiedy byłem małym chłopcem wierzyłem bardzo, że gdy dorosnę będzie mi się żyć łatwo. I chociaż puki nie przekroczyłem granic swego wieku, które dzielą mnie od dorosłego człowieku! Życie na pozór dosyć proste, bywa często cienką linią i kruchym mostem. Wiodącym przez rzekę do życia wieczności, gdzie tworzy się spis żyjącej na świecie ludności. W przełomie mego życia nie raz poczułem smak miłości, ten smak ulatniał się już z biegiem przeszłości. Jako mały szczeniak miałem chęć do życia, nie wiedziałem co to są namiętne czułości. Wbrew pozorom byłem przeciw tej <b>...</b>
Szczepson
Czarne
Pióro