
W sobotę w Hamburgu w walce o trzy mistrzowskie pasy najbardziej prestiżowej z bokserskich wag - ciężkiej - Władymir Kliczko zmierzy się z Davidem Haye'm. Pojedynek słusznie nazywany jest 'walką stulecia' zmierzą się prawdopodobnie dwaj najlepsi zawodnicy XXI wieku. Faworytem będzie potężny Ukrainiec, ale Haye, typowy, ruchliwy puncher nie jest bez szans, zwłaszcza, że młodszy z braci Kliczko nie jest nieodporny na ciosy. Walka jest tym bardziej oczekiwana, że pyskaty Haye robi co może, żeby podgrzać atmosferę. Ilość prowokacji i obelg jakimi zdążył już obrzucić obu braci Kliczków przekroczyła wszystkie dopuszczalne normy. A to nazywa ich „brothers Bitschko", a to montuje filmik na youtube, w którym rozpaczający w bunkrze Hitler udaje menedżera Ukraińców, wściekającego się, że napompował Władimira tyloma sterydami, a ten dał się znokautować Haye'owi. To znów żąda zmiany sędziego Genaro Rodrigueza, to zdradza, że trener rywala jest jego fanem, wreszcie domaga się odwołania walki Tomka Adamka ze starszym z braci we Wrocławiu. Zdaniem Polaka, wszystko po to, żeby przykryć własny strach, co zresztą niczego nie da, bo Władimirze jest zbyt wielkim rutyniarzem i wszelkie te obelgi i prowokacje spływają jak woda po kaczce. Sobotnia walka zapowiada się więc fascynująco, zwłaszcza, że zwycięzca opuści ring nie tylko jako mistrz świata prestiżowych federacji WBA, IBF i WBO, ale również mniej znaczącej IBO oraz cenionego wśród ekspertów pasa magazynu „The Ring"
IMAG0001
Mr
Michalpol